logo
 Tematy karolusia portalKodeks ruchu drogowego światła kodeks ruchu drogowego. znaki Kodeks ruchu drogowego art Koncesje na transport drogowy kombinacje znaków drogowych kolizja ksero prawa jazdy korytka drogowe kolizja no Horbaczewskiego Wrocław Kolizja tramwajów Poznań kolizja pod Kruszyna prywatnie krakow samsoite walizki obrazki do wydrukowania cheats gta san Wielkanocne pisanki wzory a letter of apology
karolusia portal


Witam,

około tygodnia temu spowodowałem kolizję drogową. Wina leżała po mojej stronie- moja głupota, zapatrzyłem się i na drodze, na której były roboty drogowe wjechałem w tył auta które się zatrzymało przede mną. Moja fura nadaje się do kasacji, ale najgorsze jest to, że auto przede mną walnęło w auto stojące przed nim, a to następne też w auto kolejne. W sumie w kolizji oprócz mojego auta wzięły udział 3 auta poszkodowane. na miejscu była policja. Dodam że ma ubezpieczenie OC chyba na 10tys. Jestem trochę zielony w tych sprawach dlatego pytam:
1) Jak się cała sprawa potoczy...
2) Rozumiem, że wszystko pójdzie z mojego ubezpieczenia. Czy jest możliwe że kwota mojego ubezpieczenia nie pokryje wszystkich kosztów naprawy tych aut? Będę musiał wtedy dopłacać do ubezpieczenia?
3) Słyszałem, że mogę stracić zniżki ale tylko na jakiś okres czasu, a później wrócę do normalnych stawek (ze zniżkami)....
4) Czy mogę zmienić ubezpieczyciela?
5) Przez jaki czas się będzie to wszystko ciągnęło?

Ps.: Dostałem już pisma od innych ubezpieczycieli, w których muszę opisać całe zdarzenie. Jedna osoba napisała że odniosła jakieś obrażenia... Czy będę miał z tego powodu jakieś konsekwencję? Podczas zdarzenia nikt nie zgłaszał, że komuś się coś stało...



Kolizja drogowa - WYCENA
  Czy moze mi ktos przyblizyc koszt naprawy . ( na szczescie nie z mojej winy )


Przednia dolna atrapa
Caly zderzak przedni
Przetarty lewy blotnik
Pekniety migacz
Przerysowana przednia lewa lampa


Kto daje 60letnim babom prawka :?: [banghead]



Witam, to mój pierwszy post na łamach tego forum więc prosze o wyrozumiałość. W dniu 13.05.2010 (pechowy dla mnie)miałem kolizje drogową tzn. sprawcą była kobieta któa najchała mi na tył mojego auta gdzie w rezultacie uszkodzony został tylny zderzak i delikatnie dolna częś klapy bagażnika - to widać gołym okiem, co pod zderzakiem jeszcze nie wiem, oczywiście wezwałem policję na miejsce zdarzenia. Sprawczyni bez problemu przyznała się iż wina leży tylko po jej stronie. Oczywiście szkode już zgłosiłem telefonicznie w HDI bo tam ubezpieczony jest sprawca tej kolizji i mam czekać na przyjazd rzeczoznawcy. Mam pytanie, chcę naprawić auto bezgotówkowo w ASO (moje auto to Renault Megane HB 2006r) z ubezpieczenia OC sprawcy, tylko naczytałem się różnych postów o tym że nie zawsze ubezpieczyciel chce pokryć pełną kwotę z faktury jaką wystawia ASO za naprawę. Domyślam że HDI będzie chciało mi wcisnąć minimalną kwotę za którą napewno nie naprawię auta w autoryzowanym servisie, a ja chcę mieć auto naprawione jak należy i dlatego chcę się zdecydować na bezgotówkową naprawę. Proszę podpowiedzcie mi jak to jest naprawdę czy bez problemu wstawiać auto do ASO i niczego się nie obawiać bo ASO tak czy inaczej wyegzekwuje kwotę za jaką naprawiło mi samochód od HDI, czy też mogą mieć problemy z uzyskaniem tej kwoty a co za tym idzie ja też mogę mieć problem z odzyskaniem auta dopuki HDI nie zgodzi sie na kwotę wystawiona przez ASO . Dodam może jeszcze istotny fakt iż poprzedni właściciel tego auta (bo ja jestem drugim) miał uderzony tył, więc napewno pozostały tam jakieś ślady poprzedniej naprawy, i tu nasuwa mi sie kolejne pytanie czy rzeczoznawca z HDI może powiedzieć że takie uszkodzenia to ja już miałem wcześniej. Bardzo proszę o wasze porady, co mam robić , na co zwracać uwagę przy podpisywaniu jakichkolwiek papierów ze strony HDI (rzeczoznawcy). A, i jeszcze jedno serwis zapewne bedzie to robił częściami oryginalnymi, czy ubezpieczyciel bedzie to preferował ?




Więc dlaczego chcesz aby inni OBOWIĄZKOWO się ubezpieczali? Przecież przy CASCO w ogóle nie masz problemu z odszkodowaniem... Chyba, że nie znam procedur, ale jak pisalem nigdy nie uczestniczylem w zdarzeniu odszkodowawczym, a pierwsze razy w regatach mialem w roku 1973 (jako zaloga wprawdzie ale zawsze...)


Już pisalem w tym wątku - ograniczenie wolności (czyli obowiązek ubezpieczania się dla WSZYSTKICH) zgodnie z Konstytucją można wprowadzić dla zjawisk masowych a nie wyjątkowych - sama tak je zakwalifikowalaś


Na tych "po pijaku, uznających prawo silniejszego, za nic mających przepisy " itp żadne ubezpieczenie nie pomoże. Co Ci z nawet obowiązkowego ubezpieczenia jeśli taki "silniejszy" na swojej wypasionej motorówie po kolizji ucieknie aby nie stracić zniżki ubezpieczeniowej?

Na takich "mądrych inaczej" tylko przymus przestrzegania - taki egzekwowany, może pomóc. Tyle, że nawet na regatach nierzadkie są przypadki jazdy z puszką piwa w ręku... kto więc mialby niby wymusić odpowiednie zachowania? Bo przecież sternik po jednym czy trzech piwach policji nie wezwie...
No a już z kulturą, to rzeczywiście temat obok - na to ani OC ani CASCO nie poradzi... Kulturę albo się ma albo nie...


Dlatego że teraz brak obowiązkowego OC w ogóle, mnie zmusza do wykupienia CASCO a składka CASCO jest o wiele wyższa od OC

Gdy będę znać nr tego co mnie rozjechał motorówką i uciekł to się nie wywinie. Tak samo jak na drodze. I nie obchodzi mnie ile inwektyw rzuci przy płaceniu następnej polisy.

Gdzie zakwalifikowałam? Gdzie napisałam, że kolizja na wodzie to jest wydarzenie wyjątkowe? Kolizje nie są wyjątkami, szczególnie na regatach. Przed wyjątkami wśród sterników ma nas chronić obowiązkowe OC, bo to oni uchylają się od płacenia. Inni sternicy posiadają OC (z rozsądku) i szkody są z nich rozliczane.

I nie zasłaniaj się Konstytucją bo podważysz jeszcze z rozpędu kodeks drogowy Przeciez i na ulicach nie każdy się zderza a przepisy i ubezpieczenie obejmują wszystkich. Ile milionów zarabiają znienawidzone przez Ciebie TU na OC samochodów? Przecież szkód jest nikly procent w stos do ilości samochodów a auto (nawet jak stoi na parkingu) musi mieć ważną polisę!


Proszę Cię spełnij moją prośbę i podaj mi przykład regat gdzie sprawdza się Twój system "bezpieczeństwa".

Nie napisałeś też w jaki sposób po oświadczeniu mogę wyegzekwować należność jako poszkodowany od sprawcy.

Zamiast dyskutować, w kółko wysuwasz te same argumeny i uchylasz się od odpowiedzi. Poszukaj jeszcze czegoś, bo jak dotąd głównym argumentem jest 100 zł rocznie w kieszeni. Podziel to przez wszystkie weekendy w roku (52) i jeszcze przez min 2 tyg wakacji to zobaczysz że wcale takie drogie to OC nie jest. Wypada niecałą złotówkę na dzień pływania... Bo przecież OC masz nie tylko w trakcie regat ale przez resztę roku też.

Edit:
I nie wmawiaj mi że skoro mnie stać na CASCO to stać mnie na naprawianie wszystkich szkód wyrządzonych nie z mojej winy. Bo nie o to w Casco chodzi



........ Jak już pisałem w wielu innych wątkach.....
Wieeeeele czasu już spędziłem za kólkiem.
Wieeeeele razy uniknąłem kolizji ( z uwagi na ostrożność itp. )
Wieeeeele razy uniknąłem przyjęcia mandatu (znając Prawo).
Wieeeeele razy olałem To , że "inni" na drodze olewają Prawo......

......ale dziś zostałem ZASKOCZONY i WNERWIONY przez kierowce furgonetki
na wojskowych tablicach.

A było to tak --->
Jadę sobie spokojnie prawym pasem po dość szerokiej ul.Żwirki i Wigury (gł. droga dojazdowa do lotniska Okęcie).
{ulica ta jest słynna z taxi wymuszających pierwszeństwo}
Tym razem zauważyłem w lusterku wstecznym jakąś furgonetkę która lawiruje tuż za mną zmieniając pasy ruchu co chwilę......

Przed jednym ze skrzyżowań jest dość krótki dodatkowy pas ruchu do skrętu w prawo(TYLKO)!!!
No i właśnie tam szofer tejże furgonetki postanowił "porajdować" i wyprzedzić mnie prawą stroną(po pasie dodatkowym).
Niestety źle wyliczył metry do szybkości i możliwości (Swoich i pojazdu).
No i prawy przód mojego Vehikułu "spotkał" się z lewym tyłem furgonetki.

W momencie kolizji "wcisnąłem" przycisk klaksonu na dooooobre kilka sekund co spowodowało, że ten "pacient" wogóle się zatrzymał.

Nie byłem pewien czy coś się stało ponieważ nawet nic nie poczułem.
Niestety okazało się , że "pacjent" stłukł mi plastik kierunkowskazu !!!
W jego pojeździe tylko delikatna ryska.

Mówie facetowi spokojnym głosem - "No i gdzie sie spieeeeeszysz Panie kierowco ? "

Facet troche zaskoczony i wystraszony (rączki mu się trzęsły jak w delirce), ale od razu przyznał sie do winy , że zajechał Mi drogę

Analizując szybko cała sytuację zapytałem faceta - Wzywamy Żandarmerie, Policje czy piszesz oświadczenie , że zajechałeś Mi drogę?

Wystraszony powiedział, że on może napisać Oświadczenie i pokryć moje szkody.....
Nietety okazało się to niemożliwe ponieważ z jego pojazu wysiadło kilku umundurowanych oficerów którzy w międzyczasie zatelefonili po kolejny wóz do ich odtrasportowania i powiedzieli kierowcy , że musi wezwać Policje (jako pracownik cywilny).

Jak powiedzieli , tak szofer zrobił.

Ponad godzine czekaliśmy , aby przyjechała Policja Drogowa
Nie wiem czy nie czekalibyśmy jeszcze dłużej, tyle , że mi sie znudziło i tym razem Ja zadzwoniłem na 112 z zapytaniem - Czy ktoś zareaguje na zgłoszenie z przed godziny
.....Po 3-4 minutach podjechała dyskoteka tłumacząc się , że nie mieli czasu , ale dostali "ponaglenie" z Centrali (chiiiiba te Moje ).

Żeby nie marnować czasu.... przygotowałem rysunek całej sytuacji , opis itd.
Policmajstry popatrzyli i zapytali - a oco właściwie tu chodzi ????
Ja powiedziałem, że mnie wystarczy zapłata za plasticzek od kierunkowskazu i nic więcej.
Policjant stwierdził , że słuszne podejście do sprawy !!!

Niestety winny całego zajścia był na tyle wystraszony, że on musi mieć raport Policyjny z tego wydarzenia i tyle.

Policjanty stwierdzili, że jak on tak chce , to tak bedzie

Spisali Nasze dane.....
Stwierdzili , że Moja wina jest "ZERO procent" ,
a winny oprócz Raportu otrzymał mandacik (najniższy możliwy - ponieważ przyznał się bez bicia) nasumę 200.oo zlotówek !

Moje straty, to zmarnowany czas plus 7.50 zł na nowy plasticzek kierunkowskazu,
który kupiłem ździebełko później.


.......
No i to by było chiiiba na tyle

ps.
przy okazji pompowaliśmy "balonik" .
W Moim przypadku szybko poszło , bo chiiiba się zepsuł Pokazało same zera
Facet nie wiem, jaki miał wynik , ale podchodził do dmuchania ze cztery razy, bo niby nie ma siły (ciekawe dlaczego ? )



.